UWAGA

UWAGA ZMIENIAMY ADRES


Mój blog dostępny jest już pod nowym adresem


Serdecznie zapraszam na:


KRZYSZTOFNYREK.PL

Założe się, że tego nie spróbujesz

sobota, 27 marca 2010

Przeprowadzka

Uwaga wszyscy sympatycy i czytelnicy, decyzją zarządu reprezentowanego przeze mnie czyli Krzyśka przenosimy się na nową domenę: KrzysztofNyrek.pl
Decyzję ta podjąłem ze względu na możliwość dalszego rozwoju tego bloga pod nowym adresem, w związku z czym już dzisiaj zapraszam do obejrzenia nowej stronki i oczywiście będę wdzięczny za komentarze.
Jako ciekawostkę dodam, że na nowej stronie oprócz bloga, który jest oczywiście gwoździem programu, planuję dodać dział ze zdjęciami z wycieczek rowerowo-samochodowych, recenzje ciekawych książek, recenzję ciekawych płyt muzycznych, oraz szereg innych atrakcji, o których już wkrótce.

Pozdrawiam i do zobaczenia na www.krzysztofnyrek.pl

czwartek, 25 marca 2010

Prawdziwe oszczędności



Po serii artykułów o zadłużeniu ZUSu, o tym że emerytur nie będzie, bo ZUS zbankrutuje. Po propagandowych hasłach, zachęcających do powrotu do ZUSu z OFE, bo przecież ZUS ma takie znakomite wyniki, a OFE tracą. Czas na działania i chwalenie się planowanymi oszczędnościami.

Pierwsza oszczędność bierze się z reformy emerytur pomostowych. W 2009r. wprowadzono ograniczenia w przyznawaniu tego typu świadczeń, w związku z czym mniej osób pobiera emeryturę. Chodzi oczywiście o porównanie do liczby osób, które pobierały by emeryturę, gdyby nie reforma. Wygaszono także wcześniejsze emerytury pracownicze, które były przyznawane za staż pracy. ZUS jest oczywiście w niebo wzięty, bo nie dość, że maleje liczba osób pobierających emerytury, to rzekomo sytuacja ta nakreśla nowy trend.

Będzie zatem co świętować, jakieś bale, czy może z racji zbliżającego się lata wakacje w Egipcie. To by nawet pasowało do teorii rozwoju Polski promowanej przez jednego ze znanych polityków, który powiedział, że Polacy powinni wypoczywać na Egipskich plażach. Bardziej przeraża mnie jednak fakt, iż ZUS twierdzi, ze to dobrze że jest niej emerytów, bo inaczej trzeba by podnieść podatki, lub składki emerytalne, czyli ukryte podatki, żeby utrzymać ZUS. W związku z czym wniosek jest prosty: ZUS nie upadnie, bo pieniądze na utrzymania molocha wyciągną z naszych portfeli i nawet specjalnie tego nie ukrywają.

To jednak nie koniec oszczędności, okazuje się, że żołnierze nie będą przechodzić na wcześniejszą emeryturę. MON zgodził się, aby żołnierze pracowali do 65 roku życia. Jest to kolejna grupa, po strażakach, policjantach i funkcjonariuszach BORu, która utraciła prawa do wcześniejszych emerytur. Teraz czas na nauczycieli i górników, bo chyba tylko oni jeszcze mają przywileje. Oczywiście dzięki temu powstaną spore oszczędności, szacuje się, że ok. 283 mln zł na początek.
Pocieszające jest jednak to, że nowym systemem będą rozliczane dopiero te osoby, które przystąpią do pracy od 1 stycznia 2012r. Czyli obecnie pełniący służbę nie stracą przywilejów i dobrze, bo było by to nie w porządku wobec tych osób. Ponadto MON chce wprowadzić program przekwalifikowania zawodowego, dla osób po 45 roku życia. Słusznie, bo ciężko mi wyobrazić sobie osobę w wieku pięćdziesięciu paru lat biegającą z karabinem po poligonie.

Powstaje tylko jeden problem, mianowicie duża część osób które chcą służyć w armii zgłosiło się ze względu na wcześniejszą emeryturę. Pytanie więc rodzi się samo: kto teraz będzie służył w armii? Chyba tylko sami pasjonaci. Z jednej strony to dobrze, bo armia zyska na tym, z drugiej jednak strony, może się szybko okazać, że tych pasjonatów będzie za mało.

Podsumowując temat wygląda na to, że wszystko przebiega zgodnie z przewidywaniami, to znaczy najpierw nagłośnili trudną sytuację ZUSu, to że emerytury nawet jeśli będą to wystarcza na bułkę i margarynę. Ludzie się oswoili z tą myślą, a w najgorszym wypadku przyjęli do wiadomości, więc teraz można obcinać przywileje emerytalne, wydłużać wiek przejścia na emeryturę, a ostatecznie obniżyć do minimum kwotę wynagrodzenia z tytułu emerytury. Widać, że rząd stosuje metodę małych kroków Kaizena i jak na razie to działa. Zobaczymy jakie będą kolejne kroki.

wtorek, 23 marca 2010

Czas rewolucji

Nadchodzi czas rewolucji. Nie ma odwrotu. Dopiero co pisałem, o nowym sposobie noszenia węża, a już dzisiaj przeczytałem trzy szokujące informacje, które może nie wywrócą świata do góry nogami, ale dla mnie są jasnym sygnałem zmian. Chociaż z drugiej strony, może po prostu się starzeję i pewne wydarzenia inaczej już odbieram. Oceńcie sami.

Zacznijmy od motoryzacji: BMW dobrze znana niemiecka marka, przez fanów uwielbiana między innymi za to, że z uporem maniaka wyposażała produkowane przez siebie auta w tylni napęd, postanowiła zerwać z tym. Na razie oczywiście nie we wszystkich modelach, ale kto wie, co będzie dalej. Jak twierdzą znawcy tematu, sam Bóg podyktował nam tylni napęd, bo gdyby przedni napęd był lepszy to ludzie chodzili by na rękach.

Ja nie chcę zagłębiać się tu w szczegóły techniczne, bo po prostu się na tym nie znam. Miałem przyjemność jeździć BMW, miałem też przyjemność jeździć samochodami z przednim napędem, różnica jest i co do tego nie ma wątpliwości, jednak które rozwiązanie jest lepsze nie wiem. Natomiast najważniejsze w tym jest właśnie to, że zmiana nastawienia koncernu nastąpiła i to wywołuje największą dyskusję. Ponoć cała branża czeka teraz, aż Ferrari wprowadzi do swojej gamy silników diesle.

Drugą rewolucyjną informacją jest wprowadzenie przez Stany Zjednoczone reformy systemu ubezpieczeń. Od teraz, o ile republikanie czegoś nie wymyślą, ubezpieczenia zdrowotne będą obowiązkowe. Demokraci tłumaczą się na wiele sposobów, że jest to obowiązek konieczny, jednak wszyscy dobrze wiedzą, że to socjaliści, a więc pragną dobra narodu.

Ja wiem, że po wolnym kraju nie zostało już prawie nic, co potwierdza tylko słowa wielkiego myśliciela ruchu socjalistycznego, który powiedział: „Dajcie ludziom władzę, a sami wybiorą socjalizm” i to się właśnie dzieje z wielką legenda kapitalizmu. Teraz wystarczy tylko obserwować, jak wzrosną ubezpieczenia, bo przecież to co obowiązkowe może drożeć, bo i tak trzeba kupić, jak koszty leczenia wzrosną, bo teraz wszyscy muszą być ubezpieczeni, no to obsługa wszystkich jest droższa, niż „wybrańców” itd. Jak już wydatki na służbę zdrowia wzrosną do astronomicznych kwot, Polacy pojada i pokażą, jak zmajstrować taki majstersztyk jak NFZ i problemy się skończą.

Zostanie jeszcze tylko wprowadzić świadczenia socjalne i już Ameryka będzie prawdziwie bezpiecznym i opływającym mlekiem i miodem rajem, do którego napływać będą emigranci nieprzerwanym strumieniem, jak w XIX w. Szczerze mówiąc szkoda mi tego kraju, bo patrząc na jego historię i szalony rozwój w XIX w. można przecierać oczy ze zdumienia, że takich rzeczy można dokonać, teraz będzie można przecierać oczy ze zdumienia, że taką potęgę można obrócić w pył.

Na koniec zostawiłem sobie rzecz chyba najciekawszą, jednak równie rewolucyjną. Otóż amerykanie wymyślili nowe reality show. Tym razem gwiazdami programu są trzy kobiety w ciąży w pierwszym trymestrze. Cały program ma trwać sześć tygodni, a naczelnym pytaniem programu jest: czy dokonają aborcji, czy też zdecydują się donosić ciąże.

Ja rozumiem, że aborcja to pewien problem społeczny, ale żeby z tego robić show? Jeszcze może widzowie będą głosować smsami czy ciąże trzeba już usunąć, czy może jeszcze poczekać tydzień. Twórcy programu mówią, że wymyślili ten program, aby naświetlić problem aborcji. Ja jednak, myślę, że poza oglądalnością, nie zależało im na niczym więcej, bo temat aborcji jest już tak nagłośniony, że powoli zaczyna się ludziom nudzić, jednak reality show, no tego to jeszcze nie było. Więc zarobią i to pewnie sporo, a potem sprawa przycichnie i wszystko wróci do normy.

sobota, 20 marca 2010

Cień sprawiedliwości

Jest jednak cień sprawiedliwości w naszym kraju. To cieszy, pomimo iż jest to tylko cień. Sąd w Kościerzynie uchylił mandat nałożony na właścicielkę pojazdu, która tym pojazdem nie kierowała, a mimo to mandat dostała. Chodzi oczywiście o mandat za zdjęcie na fotoradarze. To są tak zwane najdroższe zdjęcia z wakacji, lub wycieczek.

Sęk w tym, że o ile samochód udało się zidentyfikować, to kierującego pojazdem już nie. Jak zwykle w takiej sytuacji Policja wzywa właściciela pojazdu i jemu wystawia mandat. Jakiś czas temu było już o tym głośno, bo Policja chwaliła się, że ma taki świetny sprzęt, że nawet z naklejki są w stanie odczytać numery rejestracyjne pojazdu, więc żaden „Pirat” się im nie wywinie. Potem szybko się okazało, że numery rejestracyjne odczytać potrafią, ale z identyfikacją kierującego pojazdem jest już gorzej, więc w razie wątpliwości mandat dostał właściciel. Tak na opamiętanie, żeby nie pożyczał nieodpowiedzialnym osobom.

Na szczęście w końcu ktoś nie wytrzymał i oddał sprawę do sądu i oczywiście wygrał, no bo na zdrowy rozsądek jak można karać kogoś, kto jest ewidentnie nie winny. To tak jakby w markecie wyłapywać co którąś osobę i karać ją za kradzież, bo coś ze sklepu zniknęło, ale na kamerach nie widać wyraźnie kto to zrobił, niemniej ten ktoś miał czapkę, więc znajdźmy kogoś z czapką i bach go na komisariat.

Szkoda tylko Policji, bo znowu ktoś podważasz ich najlepsze źródło finansowania. Pamiętam jakiś czas temu na Onecie pojawił się na pierwszej stronie wstęp do artykułu o tym, że Policjantom nie wolno przekraczać prędkości w nieoznakowanych radiowozach z wideo rejestratorami. Problem w tym, że nawet nie zdążyłem tego artykułu przeczytać, tak szybko zniknął. Sam też nie jestem na bieżąco w tych przepisach, jednak z tego co kiedyś czytałem, to policji bez sygnału dźwiękowego i świetlnego, nie wolno szaleć po drogach. To tylko teoria, bo praktyka wiadomo mówi co innego i nawet kręcą o tym program i dumni jak pawie puszczają to w TV.
Wiem, już mi się przypomniało jak to w TV wygląda: najpierw jadą za kimś bez sygnału po cichu, potem mówią coś na kształt: „dość tego!” włączają sygnał i zatrzymują kierowcę. No i właśnie od momentu jak włączają sygnał jest w porządku, chociaż z tego co wiem na każdorazowe użycie sygnału musi być zgoda z góry, o którą w TV nie pytają, ale to może się zmieniło, a nawet jeśli nie, to i tak łatwo to obejść. Problem jest natomiast od momentu kiedy ruszają za piratem, do momentu kiedy włączają sygnał. Widać wtedy, jak bezkarnie łamią przepisy ścigając rzekomego pirata.

Ciekawi mnie czy trafili już kiedyś na jakiegoś kierowcę obeznanego z prawem i jak się to skończyło? Sięgam wstecz pamięcią i przypominam sobie, że raz na kogoś takiego trafili, ale kierowca ten mandatu nie przyjął, powiedział że spotkają się w sądzie, a komentator dodał z przekąsem, że sprawa wydaje się być i tak już rozstrzygnięta i tyle. Finału sprawy oczywiście nie poznamy.

Szukałem też informacji w sieci na ten temat, ale oprócz ogólnego oburzenia społeczeństwa konkretnych informacji nie znalazłem, tak więc sprawa pozostaje otwarta myślę jednak, że prędzej czy później dojdzie do spektakularnego procesu, a zwycięska strona pewnie będzie chciała pogrążyć przeciwnika chwaląc się zwycięstwem w mediach. Pozostaje zatem czekać.