UWAGA

UWAGA ZMIENIAMY ADRES


Mój blog dostępny jest już pod nowym adresem


Serdecznie zapraszam na:


KRZYSZTOFNYREK.PL

Założe się, że tego nie spróbujesz

sobota, 26 września 2009

Co słychać na torach

Jakiś czas temu w telewizji co rusz pojawiały się wiadomości o naszej pięknej polskiej kolei: a to że będziemy mieli superszybkie pociągi, a to z drugiej strony że dopłaty za małe itp. itd. Z tego wszystkiego zaciekawiła mnie awantura między spółką PKP przewozy regionalne, a spółka PKP Intercity. Nie zamierzam tutaj rozstrzygać kto jak i dlaczego, natomiast miałem przyjemność ostatnio skorzystać z usług kolejarzy i jednej i drugiej spółki i o tym chciałbym właśnie opowiedzieć.

Jako, że w moim mieście po kolei została tylko zniszczona stacja PKP i zarośnięte torowiska na których już nawet nie ma szyn, bo te swego czasu dobrze się sprzedawały w skupach złomu, swoją podróż PKP musiałem rozpocząć od Katowic, a jechałem do Wrocławia. Do wyboru miałem pociąg osobowy, 3 przesiadki i 1,5h dłużej w pociągach, za to 15zł taniej, czy pociąg pośpieszny jakąś godzinę później odjeżdżał i był tylko 10 min później we Wrocławiu no i bez przesiadek, za to droższy. W ramach wyjaśnienia dodam tylko jeśli ktoś się nie orientuje, że tzw. osobówki obsługuje PKP Przewozy regionalne, a pośpieszne PKP Intercity. Ponieważ nie miałem ochoty czekać godzinę na pociąg wybrałem podróż z atrakcjami, czyli przesiadkami.

Pierwszy pociąg z Katowic do Gliwic, żadne tam rewelacje, ale miejsc siedzących pod dostatkiem, wszystko ładnie zadbane wyczyszczone i ogólnie nie można narzekać, bo chociaż skład najnowszy nie był, to wyglądał całkiem schludnie, nawet co mnie zszokowało w pozytywnym sensie, to fakt, że w toalecie czysto, nie śmierdziało, mało tego mydełko w dozowniku, bieżąca woda i jeszcze ręczniczki do wytarcia rąk, myślę sobie no ktoś miał racje mówiąc, że ta spółka zaczęła ostro walczyć o rynek. W Gliwicach przesiadka bez problemu pociąg przyjechał na czas, kolejny odjeżdżał za 5 minut, zdążyłem nawet bułkę kupić, no i wsiadam do pociągu do Kędzierzyna. Skład dużo młodszy nowiutkie wygodne pojedyncze siedzenia, też bez problemów ze znalezieniem miejsca siedzącego i jak poprzednio wszystko czyste, zadbane, w toalecie też czystko i woda i mydełka i papiery. Potem jeszcze przesiadka w Opolu, też wszystko zgrane jak trzeba, tyle że skład już mocno sfatygowany widać że swoje już wyjeździł, jednak jak poprzednio wszystko w nienagannym porządku. Podróż zakończyłem we Wrocławiu i tak sobie pomyślałem że odkąd ostatni raz korzystałem z pociągów wiele się zmieniło i wszystko idzie w dobrym kierunku i generalnie byłem zadowolony.

W drogę powrotną postanowiłem wybrać się pociągiem konkurencyjnej spółki, w sumie dlatego że innego pociągu o tej porze nie było, ale pomyślałem też że będę miał porównanie. No i przyznać muszę że było co porównywać. Po pierwsze o miejscu do siedzenia można było tylko pomarzyć, na szczęśnie wsiąść się udało. Po jakimś czasie i po ostrej przepychance znalazłem wolne rozkładane krzesełko w korytarzu, pomyślałem że dobre i to. Niby to tylko trzy godziny z Wrocławia do Katowic, ale stać trzy godziny, a siedzieć chociaż na takim rozkładanym siedzisku to jest różnica, chociaż pod koniec to już nie wiedziałem czy stać, czy siadać bo i nogi i za przeproszeniem tyłek dawał się we znaki. Ponadto wagon dla niepalących oznacza nie mniej nie więcej, że palić nie wolno w przedziałach, natomiast na korytarzu i owszem nawet trzeba, tak że po godzinie jazdy w takim korytarzu jak ktoś jest niepalący jak ja to ma już mroczki przed oczami i ogólnie nie najlepiej się czuje, ale co tam dobrze że jest na czym usiąść. Chcąc nie chcąc trzeba było skorzystać z WC, więc krótka przepychanka i jestem w … o rany śmierdzi tu całkiem mocno, wszędzie walają się zamoczone kawałki papieru, o wodzie można pomarzyć a o reszcie krajobrazu lepiej nawet nie pisać. Tak, że ostatecznie chyba to 15zł więcej to za te wszystkie atrakcje trzeba dopłacić. Jedno tylko się zmieniło: mianowicie teraz, bynajmniej w tym pociągu była ochrona i trzeba przyznać że wszelkie próby szturmowania pociągu przez „sprzedawców ciemnego mocnego” były skutecznie odpierane.

Stało się dla mnie jasne dlaczego niektórzy politycy podnoszą takie larmo z powodu tej nieuczciwej konkurencji ze strony przewozów regionalnych, przecież tak nie można żeby w pociągu było miejsce, porządek, czysto i do tego woda w toalecie, a to wszystko o wiele taniej, mimo że czas podróży niewiele dłuższy.
Niemniej w całym tym przepięknym wizerunku przewozów regionalnych, nie spodobało mi się jedno a mianowicie przejażdżka z Katowic do Rybnika. Otóż 46km pociąg pokonał w zawrotnym tempie 1h20min, do tego pociąg zdawał się rozsypywać. Chociaż wymieniono obicia siedzeń, to o toaletach już zapomniano. Z drugiej jednak strony kto jeździ ta trasą, chyba tylko pracownicy do fabryk i kopalni, które po drodze mijałem, więc po co im dobrze utrzymany skład?

Podsumowując: widać że wolny rynek powolutku wkracza do kolejowego świata przewozu pasażerów, co można zauważyć tu i ówdzie, również w komunikatach podawanych na stacjach, bo teraz uprzejma Pani lub Pan mówią jakiego przewoźnika jest jaki pociąg, niemniej do pełnego kapitalizmu i swobodnego wyboru przewoźnika jeszcze trochę brakuje, jestem jednak dobrej myśli bo wygląda na to że wszystko zmierza w dobrym kierunku.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz