UWAGA

UWAGA ZMIENIAMY ADRES


Mój blog dostępny jest już pod nowym adresem


Serdecznie zapraszam na:


KRZYSZTOFNYREK.PL

Założe się, że tego nie spróbujesz

sobota, 19 września 2009

Dziura budżetowa

Ostatnio w Internecie, chyba z braku nowych informacji, postanowiono odświeżyć wiadomość o gigantycznej przyszłorocznej dziurze budżetowej. Ponieważ jednak mam wrażenie, że pierwsze podanie tej informacji nie zrobiło na ludziach wrażenia, wszak odkąd pamiętam mamy dziury budżetowe rok w rok, raz większe, raz mniejsze, jednakże są, więc przeszliśmy nad tym do porządku dziennego, co więcej nawet giełda nie zareagowała na tą informację. W związku z czym ktoś wpadł na pomysł, żeby do tej informacji dodać kolejną, a mianowicie taką, iż rząd sięgnie do naszych kieszeni, żeby załatać tą dziurę. Zastanówmy się jednak przez chwilę: czy to jest jakaś nowość? Oczywiście nie! Dlaczego? Dlatego, że nasi cudownie panujący włodarze, co raz to dokładają, lub podwyższają kolejne podatki: a to za papierosy, a to za alkohol, a to na benzynie, prądzie, żarówkach itd., itp. Najgorsze jednak w tym wszystkim jest to, że obecnie miłościwie nam panujący ogłosili, że tak wysoki deficyt wynika z wysokich kosztów stałych, po czym czytam że zamierzają pożyczyć 300 mln zł Wietnamczykom, którzy mieli by potem oddać te pieniądze, ale poprzez zakupy w stoczniach. No to już jest jakaś przesada, jak można będąc tak zadłużonym pożyczać pieniądze innym, a mało tego pieniądze te potem zostaną utopione w stocznie. No ja rozumiem, że jest wiele pracowników stoczni, którzy boją się utraty pracy, jednakże stocznie są nierentowne już od dłuższego czasu i nie widać szans na żadną poprawę, czy więc nie lepiej było by pieniądze utopione w stocznie zainwestować w jakaś inną fabrykę, gdzie stoczniowcy znaleźli by pracę, a przede wszystkim która przynosiła by zyski, a nie ciągłe straty. Wygląda na to, że nie. Jest jeszcze jedna dziwna sprawa w tym wszystkim, otóż rząd nasz chętnie by się pozbył akcji KGHMu, które przynoszą zyski z dywidendy, natomiast stoczni, które przynoszą straty ani myśli się pozbyć. Wracając jeszcze na moment do wydatków stałych, to od razu przychodzą mi do głowy dwa największe pożeracze środków publicznych: ZUS i NFZ. Oczywiście lista jest o wiele dłuższa, ale przynajmniej z tymi dwoma instytucjami łatwo się rozprawić. Jeśli chodzi o ZUS to nikt nie pamięta jakie były założenia przy tworzeniu tej instytucji, bo powstała ona w niesłusznym ustroju, niemniej założenia były bardzo słuszne. Założono mianowicie, że pieniądze pobierane od pracowników będą inwestowane w nowe fabryki, po to żeby potem gdy Ci pracownicy przejdą na emeryturę sprzedać te fabryki i mieć z czego płacić im emerytury. Niestety w między czasie zmienił się ustrój, a demokratycznie wybrane władze doprowadziły do ruiny większość tych fabryk, resztę sprzedały za grosze i tak zabrakło na emerytury. Jednak najgorsze jest to, że wprowadziły taki dziwny system, że obecnie pracujący płacą na emerytury obecnych emerytów, dzięki czemu mamy to co mamy, a wystarczy ogłosić że od dziś każdy nowo zatrudniony pracownik sam ma zadbać o swoją emeryturę, natomiast tych którzy pracują nie od dziś i emerytów trzeba już dofinansować. Jeśli chodzi o NFZ to sprawa jest jeszcze prostsza, otóż tu wystarczy pozwolić działać prywatnym ubezpieczycielą, jednocześnie zmniejszając obywatelom składkę na opiekę zdrowotną i tyle, reszta załatwi się sama: dobrze wyposażone i przyjazne pacjentom przychodnie przetrwają, a nawet się rozwiną, reszta na całe szczęście upadnie. Dlaczego napisałem, żeby zmniejszyć składkę, a nie całkowicie zlikwidować? Dlatego, że nie możemy zapominać o pogotowiu i pierwszej pomocy, którą trzeba też zapewnić tym których z różnych powodów nie stać na opłacenie ubezpieczenia, w związku z czym dobrze by było tym osobą jakoś pomóc.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz