UWAGA

UWAGA ZMIENIAMY ADRES


Mój blog dostępny jest już pod nowym adresem


Serdecznie zapraszam na:


KRZYSZTOFNYREK.PL

Założe się, że tego nie spróbujesz

sobota, 10 października 2009

Globalne oszustwo

Niedawno przeczytałem na jednym z portali jak to różni spryciarze wykorzystują globalne ocieplenie. Chodzi o to, że Komisja Europejska jest zaniepokojona, faktem iż wiele firm wykorzystuje środki z tytułu emisji gazów cieplarnianych do rozliczeń transgranicznych. Eksporterzy z kolei sprytnie wykorzystują zasadę związaną z refundacją podatku VAT, przy czym importerzy którzy ten podatek powinni wpłacić ponownie do skarbu państwa rozpływają się w nicość i pieniądze nie wracają. Mówi się, że oszukańcza karuzela pochłania miliardy euro rocznie. Strach pomyśleć co się będzie działo jak uda się władzom europejskim wprowadzić handel emisją CO2.

Ja dla odmiany, podobnie jak Ci co nie dają się ogólnoświatowej propagandzie, uważam że globalne ocieplenie to jedno wielkie oszustwo. Dlaczego? Chociażby dlatego że temperaturę potrafimy mierzyć od ponad 100 lat dopiero, a ziemia liczy sobie wiek w miliardach lat, więc nasze pomiary są warte mniej niż błąd statystyczny. Mało tego szacowany procent gazów cieplarnianych które emitujemy stanowi w atmosferze również mniej więcej tyle co błąd statystyczny. Każdy kto chociaż trochę miał do czynienia ze statystyką zdaje sobie sprawę z tego, że takie pomiary są nic nie warte. Zostawmy jednak matematykę z boku i zastanówmy się przez chwile: skoro w historii ziemi naukowcy jasno mówią że były okresy zlodowaceń i ociepleń, na co są konkretne dowody, to czy nie jest bardzo prawdopodobne, że normalne są zmiany średniej temperatury ziemi?

Idźmy jednak dalej, bo okazuje się, co z resztą już od dawna niektórzy podejrzewali, że wcale nie mamy teraz globalnego wzrostu temperatury, a wręcz przeciwnie notuje się ostatnio spadek temperatury ziemi. Jednak nie mamy się co przejmować, bo włodarze już oszacowali że: „Globalne oziębienie jest wynikiem globalnego ocieplenia”. W sumie to racja, jednak im chodzi o to, że ekologia musi się rozwijać nadal, tyle tylko że teraz będzie walczyć z globalnym oziębieniem. Dlaczego nie odpuszczą tej śmiesznej walki? Odpowiedź jest oczywiście taka jak myślisz: chodzi o pieniądze, potężne pieniądze jakie rządy zarabiają na podatkach ekologicznych.

Dla rozwiania wątpliwości, ja nie jestem przeciwny ekologii. Tylko dla mnie ekologia, to recycling, to nie wyrzucanie śmieci do lasu, to dbanie o przyrodę i cieszenie się nią, a nie handel emisją gazu, zamykanie elektrowni, bo te niby są nie ekologiczne i co najgorsze narzucanie coraz to nowych podatków ekologicznych. Przecież w tej całej wielkiej ekologii chodzi o pieniądze które można zbić na wprowadzaniu różnych durnych zakazów i nakazów. W ramach przykładu: czy pamiętasz dzisiaj o dziurze ozonowej? Właśnie dopiero jak przeczytałeś ten magiczny zwrot, to może coś ci się przypomniało. Jednak kilka lat temu dziura ozonowa była na topie. Była niezniszczalna, stale się powiększała, powodowała raka skóry itd. itp. Ostatecznie wymienili ile się dało lodówek, bo to niby z ich szczelnie zamkniętych układów chłodzenia pochodził niszczyciel dziury ozonowej, oraz podmieniono gaz nośny w dezodorantach i dziura ozonowa zniknęła, a niektórzy sporo zarobili. Tylko czy aby na pewno dziury ozonowej już nie ma? W mediach na pewno, teraz przecież walczą ze starymi autami, co to niby zakałą są i przyczyną wszelkiego zadymienia na ziemi.

Jedyne czego się obawiam teraz to fakt iż rządy skutecznie zamierzają się na elektro-ciepłownie, a te jak łatwo się domyślić w nowej erze globalnego oziębienia będą dla nas bardzo potrzebne. Tak na zakończenie: to jedna erupcja wulkanu emituje tyle gazów cieplarnianych, co cała ludzkość, przez cały rok! Zastanawiam się zatem, czemu nie zamykają wulkanów, przecież to same zło.

2 komentarze:

  1. ?To teraz napisz o tym jak pseudo ekolodzy wykorzystują ekologie żeby zarobić ostatnio trochę na ten temat słyszałam i chętnie bym poczytała więcej :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja tylko przeczytałem na jednym z portali, że doją UE na miliardy euro rocznie, więc boje się czytać o tym dalej.

    OdpowiedzUsuń