UWAGA

UWAGA ZMIENIAMY ADRES


Mój blog dostępny jest już pod nowym adresem


Serdecznie zapraszam na:


KRZYSZTOFNYREK.PL

Założe się, że tego nie spróbujesz

sobota, 30 stycznia 2010

O finansach dwa słowa

Tym razem w związku z trwająca walką o nasze pieniądze, właśnie o finansach chciałbym nadmienić dwa słowa. Pomijam już to, że właśnie o nasze pieniądze walczą ZUS i OFE, a arbitrem jest chyba rząd. Piszę chyba, bo zastanawiam się czy raczej nie jest stroną, dlatego że nikt już nawet nie stara się ukryć tego, że pieniądze z OFE miały by załatać czarną dziurę zwaną pospolicie ZUSem.
Bez owijania w bawełnę sprawa jest prosta: to nie są nasze pieniądze! Nie wiem jak Ty droga czytelniczko (drogi czytelniku), ale ja mam taki dziwny pogląd, że moje pieniądze, to są te pieniądze, z którymi mogę zrobić co chce. Natomiast pieniądze w OFE, o ZUS nawet nie wspomnę, jak widać ani trochę nie są nasze. Jest to ewidentnie podatek emerytalny i tyle. Jeżeli ktoś uważa, że jest inaczej, to oczywiście ma do tego prawo, proponuję jednak, tylko z ciekawości przeprowadzić sobie taką symulację: pójść do swojego doradcy finansowego, bądź do któregoś z biur oferujących doradztwo finansowe i poprosić, żeby policzyli ile jest się w stanie odłożyć pieniędzy jeżeli co miesiąc do 65 roku życia będę odkładał tyle ile mi strącają z wypłaty na ZUS. Jak ktoś nie chce wychodzić z domu, to proponuję posłużyć się wzorem na procent składany, albo funkcją Excela znaną pod nazwa FV.
Jeszcze tylko jedna uwaga: zanim to zrobicie przywiążcie się mocno do krzesła, bo wynik was powali. Proszę mi tez nie mówić, że płacimy na ZUS, bo obecni emeryci musza z czegoś dostać emeryturę, dlatego że ówczesny system emerytalny miał jasne założenia: pieniądze pobierane od pracowników miały służyć do budowy fabryk, które natomiast po około 40 latach miały być prywatyzowane, z czego miały być pieniądze na emerytury. Wiem, że to brzmi nieprawdopodobnie, ale tak właśnie został zaplanowany ten system, a że w między czasie mieliśmy zmianę ustroju i sprzedali fabryki za bezcen, a część która nie dała się sprzedać, została rozkradziona, no to należy znaleźć osoby odpowiedzialne i je ukarać, a nie karać całe społeczeństwo. Niestety mamy demokrację, no i działa to tak, a nie inaczej.
Drugą sprawę jaką chciałem poruszyć, to kredyt pod tytułem rodzina na swoim. Otóż współczuje szczerze tym wszystkim którzy dali się na to nabrać, a jest to rzekomo rekordowa liczba osób, bo co piąty kredyt mieszkaniowy, to właśnie taki kredyt. Ja rozumiem, że ludzie nie czytają umów, bo im się nie chce, albo ich nie rozumieją, co znaczy że im się nie chce, ale mają dobra wymówkę. W związku z czym, tym którzy jeszcze się zastanawiają nad takim kredytem wyjaśnię o co chodzi.
Chodzi o to, że te kredyty są tak sprytnie skonstruowane, że pierwsze osiem lat, jest wszystko fajnie i super, bo rata jest niższa, niż przy zwykłym kredycie hipotecznym, dzięki dopłatom rządowym, aczkolwiek nie w każdym banku, ale po okresie tych ośmiu lat raty szybują dosłownie w powietrze i po prostu łatwo sobie wyobrazić ten szok i panikę. Jeśli weźmiemy dodatkowo pod uwagę fakt, iż ludzie zadłużają się zazwyczaj na granicy możliwości, to jak rata podskoczy o 40-50% no to już chyba więcej nie muszę nic tłumaczyć.
W związku z czym ludzie apeluję do was: czytajcie umowy linijka po linijce i kalkulatory w dłoń. Poza tym pomyślcie o swojej emeryturze już teraz, bo jak wy nie pomyślicie, to ZUS na pewno za Was nie pomyśli.
Na koniec proponuję jeszcze wymyślić jakiś sprytny plan redukcji wydatków. Na wzór postawiłbym tutaj NFZ. Otóż NFZ żeby ograniczyć wydatki zabronił lekarzom rodzinnym wystawiać skierowania na badania. Skierowania mogą być wydawane tylko przez lekarzy specjalistów. Oczywiście wydłuży to i tak już potężne kolejki do specjalistów, ale za to zmniejszy kolejki do badań, przynajmniej w tym roku, co zaowocuje oszczędnościami. Tak więc plan jest słuszny jak najbardziej, a że do tego ideologia odpowiednia także jest przypisana, tak że nic tylko naśladować.

niedziela, 24 stycznia 2010

Chciwość w szerszym wydaniu

Za nami kolejna Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy i znów możemy się szczycić kwotą, jaką zebrał Owsiak. To naprawdę wielki sukces, iż Polacy, jako kraj w rządowych okowach potrafią jeszcze znaleźć w portfelu parę groszy by wspomóc innych. Ciągle narzekamy na kolejne podatki, a kolejne drożenie produktów a stojące w miejscu pensje, (które tak naprawdę są żałosne) a jednak ciągle pragniemy pomagać. Szkoda tylko, że znów tego rząd nie docenia. Jesteś wśród tych, którzy pomogli i w tym roku? W takim razie bardzo mi przykro z tego powodu, bo będziesz musiał za to zapłacić. Tak dobrze przeczytaliście moi drodzy. Po raz kolejny nasi wielmożnie rządzący pokazują nam jak cenią naszą dobroć i chęć niesienia pomocy. Pomogłeś Owsiakowi – zapłać podatek! Jeżeli chcesz wiedzieć więcej na ten temat proszę oto linki:

http://www.dziennik.pl/gospodarka/article524356/Pomagales_Orkiestrze_Zaplac_podatek.html

http://www.dziennik.pl/gospodarka/article525419/Pomogles_Owsiakowi_Zaplac_PIT.html

Na szczęście tak było do wczoraj, bo wczoraj ministerstwo, pod licznymi atakami zbulwersowanych osób, instytucji itd. Podjęło decyzję, że jednak odpuści ten podatek. Oczywiście obietnica, obietnicą, a w praktyce zobaczymy jak będzie.

wtorek, 19 stycznia 2010

Co wkurza Nelkę?!

Z serii „Darowizna dla wytrwałych”

Polska, jako biedny i głodny kraj

Nie muszę chyba pisać, iż Nasz piękny kraj jest pełen absurdów. Jednym z takich absurdów są darowizny na rzecz naszego kraju, a dokładniej wspomaganie nas żywnością. Tak moi drodzy Polska jest uznawana za kraj, który należy wspomagać żywnością, bo u nas ludzie żyją w nędzy i biedzie a my nie dajemy sobie rady w walce z tym. A prawda jest taka, że jesteśmy krajem, który gdyby nie marnował żywności, czyli spalał ją mimo ważnych terminów ważności byłby wstanie wyżywić KAŻDEGO obywatela. A dlaczego marnujemy? Proste, bo rząd jak zwykle kładzie swe brudne tłuste łapy rządne naszych ciężko zarobionych pieniędzy na darowizny – opodatkowując je. I oto w taki właśnie sposób blokuje naszą dobroć serca, naszą chęć niesienia pomocy. Wiele razy to słyszałam, że przedsiębiorstwa bankrutowały po tym jak oddawały zwyżki wyprodukowanej żywności miejscowym jadłodajnią. Odpowiednie służby się o tym dowiadywały i nie dość, że owy przedsiębiorca musiał zapłacić zaległy podatek od darowizny to do tego jeszcze odpowiednio wysokie kary. Totalna paranoja – człowiek pomaga i jeszcze się go za to karze. Tak, więc moi drodzy nie karmy małych dzieci, które podejdą do nas na ulicy i poproszą o coś do jedzenia. Nie pomagajmy starcą, którzy w śniegu proszą o bułkę. Nie ulegajmy dobroci serca, bo za nią należy płacić… a nie wiadomo, kto i kiedy na nas doniesie. Fakt darowizna jest wzbogaceniem się, ale nie popadajmy w przesadę. Darowizna jest pomocą biednym i potrzebującym a nie pomocą bogatym by zwiększyli swe majątki.

Narzekanie narzekaniem, ale pojawia się światełko w tej ciemnej otchłani polskiej rządowej głupoty: „Nowelizacja ustawy o VAT, nad którą parlament zakończył już prace, wprowadza preferencje dla podatników przekazujących bezpłatnie żywność. Ustawodawca uregulował zwolnienie z podatku oraz możliwość obniżenia VAT należnego od przekazywanych produktów spożywczych. Nowe przepisy mają usunąć obciążenia fiskalne dla podatników, którzy dostarczają produkty spożywcze organizacjom pożytku publicznego.[…] Nowe przepisy zlikwidują problem producentów żywności związany z dodatkowym płaceniem VAT przy przekazywaniu towarów żywnościowych ludziom potrzebującym. Nie udało się go całkowicie rozwiązać przy okazji ostatniej małej nowelizacji ustawy o VAT z 19 września 2007 r., która weszła w życie 1 stycznia 2008 r. Wprowadziła ona zmiany w zakresie naliczania VAT od darowanej żywności, umożliwiając podatnikom obniżenie podstawy opodatkowania przez uwzględnienie wartości rynkowej przekazywanych produktów.” Czyżby w końcu ktoś życiowy zasiadł w rządzie? A może to nagonka mediów, które okazują się być bardziej pomocne w rozwiązywaniu problemów niż nasi wielce panujący.

http://www.bankizywnosci.pl/92/darowizna.html

PS. Nie martwmy się jednak o nadmiar dobroci ze strony rządzących, bowiem w kolejce do obrad sejmu czeka już ustawa, dzięki której pomoc bliźniemu będzie opodatkowana. Uważajmy zatem komu pomagamy, a ponad wszystko wpisujmy to do zeznań podatkowych i płaćmy, koniecznie jeszcze większe podatki, bo tych nigdy za wiele.