UWAGA

UWAGA ZMIENIAMY ADRES


Mój blog dostępny jest już pod nowym adresem


Serdecznie zapraszam na:


KRZYSZTOFNYREK.PL

Założe się, że tego nie spróbujesz

sobota, 27 lutego 2010

Uwielbiam przepisy

Tak jest uwielbiam przepisy ponad wszystko, bo dzięki nim mam o czym pisać i z czego drwić. Tym razem do uchwalenia czeka projekt ustawy obejmujący swym zakresem wydawanie i posiadanie prawa jazdy. Jak dobrze kojarzę, to jest takie prawo które mówi, że postęp technologiczny podwaja się co roku. Co skutkuje tym, że pędzimy do przodu coraz szybciej. Okazuje się, że jeżeli chodzi o przepisy, to prawo to sprawuje się równie wyśmienicie, bo ilość przepisów i regulacji też podwaja się co roku. Myślę nawet, że może to być nawet pewne niedoszacowanie.
Wracając jednak do tego rozporządzenia, o którym wspomniałem na początku, to podstawą jest to iż prawo jazdy będzie miało teraz nowy wzór, oczywiście zgodny z wymaganiami UE. Tak, dobrze myślicie znowu wymiana dokumentów i znowu ktoś na tym zarobi, a jak by mogło być inaczej. Oczywiście nowe prawo jazdy trzeba będzie odnawiać co 15lat, ale myślę że to tak na początek, potem zejdziemy w okolice 5 lat, ponieważ według tego rozporządzenia prawo jazdy na autobusy, już trzeba odnawiać co 5 lat. Proponował bym jeszcze, aby przy wymianie dokumentów, od razu zdawać ponownie egzamin, ponieważ na takiej pakietowej usłudze, można więcej zarobić.
Wprowadzone zostaną też nowe kategorie prawa jazdy. Pierwsza z nich to kategoria AM na lekkie motorowery, tak zwane pierdziki, oraz quady. Będzie można się ubiegać o nie od 14 roku życia. Z jednej strony to może i dobre rozwiązanie, z drugiej jednak strony po co komu prawo jazdy? No zastanówmy się przez chwile. Czy kierowcy posiadający prawo jazdy nie powodują stłuczek? Czy nie przekraczają przepisów? Czy w końcu są super ekstra nieomylnymi kierowcami? Otóż śmiem twierdzić, że nie. W takim razie czym różni się kierowca, który nie ma prawa jazdy? Może i nie umie jeździć, więc spowoduje stłuczkę. Może nie zna przepisów, więc będzie przekraczał przepisy. Może nie jest ekstra kierowcą, więc nie będzie się oszukiwał. W zasadzie nie ma różnic, poza jedną nie ma prawa jazdy, a to pech, przynajmniej nie będzie udawał rajdowca, tylko dlatego że zdał egzamin.
Wracając jednak do tematu, będzie też kategoria A2 czyli dla prowadzących motocykle o mocy do 35kW. Ja bym proponował jeszcze wprowadzić kilka pod kategorii w zakresie kategorii B. Można by na przykład podzielić tą kategorię, tak jak to robią ubezpieczyciele, czyli w zależności od pojemności silnika. Chociaż teraz w modzie są małe pojemności z turbiną i nikt by nie chciał zdawać na większe, to może podział w zależności od ilości koni mechanicznych pod maską. Ma to też od razu tą zaletę, że ukróci się w ten sposób, znienawidzony przez wszystkich tuning samochodów. Mało tego proponował bym jeszcze taki system, że trzeba zdawać każdą kategorię, od tej najniższej w hierarchii, do tej którą pragniemy posiąść.
Jest też jednak coś rozsądnego w tych przepisach. Mianowicie, jeżeli zbierzemy komplet punkcików zostaniemy wysłani na specjalny kurs, jednak nie tracimy prawa jazdy. Dopiero jeśli dwa razy w ciągu pięciu lat zbierzemy komplet punktów zabiorą nam prawo jazdy. Jest to dobre, przynajmniej według mnie, ponieważ dla mnie cała idea punktowania jest mocno chybiona, ponieważ nie wprowadza żadnego ładu, ani nie wydaje mi się żeby ograniczyła ilość szalonych kierowców.
Na koniec zostawiłem sobie sprawę młodych kierowców, to znaczy tych co dopiero zdali prawo jazdy. Poddani oni zostaną nadzorowi i jeżeli popełnią dwa wykroczenia to dostaną kurs reedukacyjny prawie, że gratis. Jeżeli wykroczenia będą rażące, to mogą nawet stracić prawo jazdy. Biedna ta młodzież, już nie można będzie z dyskoteki wracać z prędkością dźwięku, a szkoda.
Pozostała mi do opisania jeszcze sprawa instruktorów i egzaminatorów, bo tutaj też nowe przepisy ingerują. Jednak, nie wiem, czy jest sens pisać o tych wszystkich bzdurnych regulacjach, które już dotyczą posłów, a które obejść można na tysiąc sposobów, czego właśnie posłowie są mistrzami. Więc skoro mamy takich dobrych nauczycieli w tej dziedzinie, to świeży narybek złapany w sieć biurokracji, też da sobie radę i wszystko będzie jak zawsze.

czwartek, 25 lutego 2010

Uprzejmie donoszę


Wracają piękne czasy, kiedy to sąsiad mógł donieść na sąsiada i zrobić mu tym dobrze. O ile wśród mieszkańców osiedli domków jednorodzinnych donoszenie na sąsiada nigdy nie wyszło z mody, to w przypadku mieszkańców bloków donoszenie na sąsiadów trochę się przejadło. Głównie z tego powodu, że donosząc na sąsiada na Policje, ten od razu wiedział, kto na niego doniósł i oczywiście nie omieszkał podziękować.
Teraz jednak mamy kapitalizm, a co za tym idzie różne firmy i instytucje starają się wyjść do klienta, naprzeciw jego oczekiwaniom. Nie inaczej jest w przypadku spółdzielni. Otóż wprowadziły one teraz nowy super produkt do szerokiej palety swoich produktów, chodzi mianowicie o donos sąsiedzki. Oczywiście spółdzielnie tłumaczą się, że ludzie je okradają, nie podając ile osób mieszka na mieszkaniu, dlatego teraz chcą, aby to sąsiedzi donosili do spółdzielni, gdzie ile osób mieszka.
No ja już widzę tą armię osiedlowych bajkopisarzy, co to całe dni spędza na wnikliwej infiltracji środowiska, oraz na wymianie celnych spostrzeżeń w kręgu znajomych z branży, którzy będą okupować spółdzielczą centralę o wszelkich zmianach w ewidencji lokalu. Myślę też, że dobrze było by zrobić zawody na najlepszego asa wywiadu. Potem spółdzielnie mogły by oferować super lokal i wczasy dla takiego agenta, który pozwoli spółdzielni ściągnąć należne im honoraria za pieczołowite dbanie o dobro całej spółdzielni, a nie tylko rodziny, która zapomniała podać do spółdzielni, że narodziło się dziecko.
Zupełnie z innej beczki: otóż Urzędy Pracy, a przynajmniej ten z Gdańska, chcą zlecić agencją pracy szukanie pracy dla osób trwale pozostającym bez pracy. Otóż według mnie ta jedna informacja zawiera tyle absurdów, że nie jestem w stanie ilości tej zliczyć. Po pierwsze skoro Urząd Pracy nie jest w stanie znaleźć pracy osobą stale bezrobotnym, to w jaki sposób mają to zrobić agencje pracy? Może się mylę, ale takie agencje pracy zazwyczaj oferują pracę dorywczą, maksymalnie miesiąc czasu, przynajmniej takie jest moje doświadczenie z tego typu instytucjami.
Po drugie Urzędy Pracy powinny dawno zmodyfikować swój system pracy, bo ten najwyraźniej jest niewydajny. W ogóle według mnie Urzędy Pracy przyczyniają się do permanentnego bezrobocia, oczywiście do spółki z różnego rodzaju zasiłkami. Pisałem już o tym wielokrotnie, że obywatele którzy nie mogą znaleźć pracy przez długi czas przyzwyczajają się do tego, że co jakiś czas podpisik w urzędzie, obowiązkowo odbiór zasiłku i sprawa załatwiona. Nie trzeba się napracować, a kasa jest, może nie dużo, ale od czego jest Provident.
Podsumowując, gdyby nie było zasiłków i innych przywilejów dla trwale bezrobotnych, może w końcu wzięli by się do pracy, żeby mieć na chleb. Ja rozumiem, że w wyniku różnych czasem niezależnych od nas czynników, można stracić pracę i to jest normalne, tyle że po tym jak stracimy pracę, to mamy do wyboru: szukać nowej, albo położyć się w domu i płakać. Oczywiście równie naturalnym jest, że łatwiej jest położyć się i płakać, niż szukać nowej pracy, dlatego nie dziwi mnie ta rzesza bezrobotnych.
Jeszcze na koniec ciekawi mnie ile agencje pracy na tym zarąbią ekstra? Może to właśnie wynik działania ich silnego lobby, otóż sami zgarną prowizję od pracodawców za wypożyczenie pracownika i jeszcze od Urzędu Pracy, za znalezienie pracy, której Urząd nie był w stanie znaleźć, to jest dopiero interes.

sobota, 20 lutego 2010

Dyrektywy UE

Jako iż humor jest powszechnie pożądanym towarem a z racji faktu, że uwielbiam absurdy postanowiłam połączyć obydwie rzeczy. Wszak absurd od śmieszności niewiele się różni.

W tym wypadku chęć uporządkowania świata no dobrze nie będę przesadzać – Europy, jest bardzo wielka. A osoby chcące żyć w ładzie prześcigają się w pomysłowości. A jak owe pomysły są wprowadzane w życie? – Oczywiście poprzez dyrektywy Unii Europejskiej. Poniżej przedstawiam kilka niewątpliwie oryginalnych pomysłów.

Najnowszy HIT tego sezonu, o którym głośno we wszelakich mediach to: ŚLIMAK, a dokładniej to, czym on obecnie jest. Tak, więc moi drodzy jeszcze niedawno ślimaki należały do gromady mięczaków. No właśnie – należały. Obecnie ŚLIMAK to RYBA! Według dyrektywy UE. Tak, więc wiedza urzędników (euro posłów) zaprzecza jakiejkolwiek logice nazwijmy ją może biologiczną tak żeby nie uwłaczać im całkowicie.
Warto wspomnieć, dlaczego tak postanowiono. Otóż wielka Francja miłośniczka ślimaków pragnęła dotacji dla przedsiębiorstw zajmujących się ślimaczkami. A że takie dotacje otrzymują przedsiębiorstwa rybne to dodali jeden do jednego i wyszło im trzy! Teraz Francja ma dotacje do ślimaczych ryb, a my zachodzimy w głowę normalności przemyśleń euro posłów. Na szczęście w podręcznikach do biologii nie dojdzie do zmian odnośnie wiedzy na temat ślimaków … mam przynajmniej taką nadzieję ;)

Warto też przypomnieć dyrektywę dotyczącą pewnych owoców i warzyw. Otóż przez pewien okres czasu nie można było sprzedawać „krzywych” ogórków, bowiem musiały one spełniać odpowiednie standardy. Tak, więc w sklepach gościły tylko i wyłącznie proste ogórki. Zastanawia mnie tylko jedno: czym poza wyglądem różniły się owe ogórki że ludzie nie mogli spożywać tych krzywych?
Wśród owoców głównym bohaterem był zaś banan, jego przypadek był podobny do ogórka.
Nie dość, że wśród ludzi istnieje rasizm, a ludzie swoje opinie na temat drugiej osoby wydają głównie na podstawie wyglądu to już nawet niektórzy przerzucili to na warzywa i ogórki …

Ponadto nawet kury muszą się odpowiednio dostosować – otóż w klatce muszą stać pazurami do przodu. Biedne nawet kuperka nie mogą nam pokazać w momencie, kiedy mają nas gdzieś.
Wiecie, że nawet mycie naczyń w zmywarkach ma swoje dyrektywy? Ale moje Kochane gospodynie Wy nie musicie się tym przejmować, ale za to pracownicy w „placówkach żywienia masowego” już tak. Otóż muszą oni prowadzić odpowiedni zeszyt, w którym są odpowiedni blankiety, w którym zapisują, o której godzinie zostały myte naczynia, czym je się myło i w ogóle, co się myło no a do tego, jaką temperaturę miała woda podczas owego mycia.

Bacówki – wiecie, jakie one są urokliwe i czym się charakteryzują oraz jaką spełniają role. Tak naprawdę są one swoistymi użytkowanymi do dziś skansenami. No niestety i na nie narzucono wymogi. Otóż każda bacówka musi mieć bieżącą ciepłą i zimna wodę, wc, ściany w glazurze, a na oknach moskitiery … i czar, prysł.

Przykro mi przedsiębiorcy wytwarzający marmoladę np. różaną, truskawkową czy morelową wszak wszystkie one są NIE cytrusowe, bo według dyrektywy UE marmoladę można wytwarzać tylko i wyłącznie z cytrusów. Niestety nie jestem pewna czy ją zniesiono po tym jak jednemu przedsiębiorcy postawiono zarzut o produkowanie nie cytrusowej marmolady.

piątek, 19 lutego 2010

Wydało się

Grecja korzystała z potężnej machiny bankowej do tuszowania swojego zadłużenia. Problem jest spory, bo idę o zakład, że z tej samej machiny korzystają i inne państwa, z tą tylko różnicą, że w innych państwach problem jeszcze nie wypłynął. Widać jednak „gołym okiem” jak fatalne w skutkach jest wprowadzanie tak zwanej wspólnej waluty. Osobiście nie słyszałem jeszcze o kraju który byłby zadowolony po wprowadzeniu euro. Nawet tak zwany koń pociągowy europejskiej gospodarki [czyt.] Niemcy, wydawać by się mogło bogaty kraj, więc może sobie pozwolić na więcej, a jednak zmianę waluty także odczuli boleśnie.

Problem jednak wydaje mi się głębszy z tego powodu, że jak już niejednokrotnie pisałem socjalizm kosztuje i to bardzo dużo. Nie wiem czy państwo słyszeli, że szacowany realny dług instytucji zwanej dalej ZUS jest rzędu miliardów złotych i co gorsza z roku na rok będzie się powiększał o kolejne miliardy, ja pytam: kto za to zapłaci? Osobną sprawą jest to, że demokracja z założenia niestety oparta jest o wyborze rządu z pośród tak zwanych zwykłych obywateli. Ja wiem, że w Polsce, to po za zmianą nazwy w ’89r. nic więcej się nie zmieniło jeśli chodzi o włodarze.Wystarczy poszukać trochę w Internecie, żeby odnaleźć informacje kto wywodzi się z jedynie słusznej partii, aby zaraz potem prześledzić historię osób zasiadających w ławach poselskich, gdzie znakomita większość to wciąż te same osoby, tylko nazwa patii się zmieniła.

Pomijając jednak ten czysto teoretyczny wątek zastanówmy się skąd jeszcze taka skłonność do zadłużania się „kraju”, no i do korzystania z usług bankowych na szeroką skale. Otóż wniosek jaki mi się nasuwa jest prosty: skoro żyjemy w demokracji, gdzie władza pochodzi od ludu, no to musimy się spodziewać rządów takiej samej jakości. Nie chciałbym nikogo tutaj obrażać i może odrobinę przesadzam, ale skąd taki wniosek? Ano stąd, że znakomita większość społeczeństwa jest zadłużona ponad wszelką miarę, bez względu na przyczynę tego zadłużenia, ponadto jest to stan permanentny. Mechanizm jest prosty: jak tylko spłaci się jakoś pożyczkę, to hurra do baku po nową. Co niektórzy są sprytniejsi i korzystają z usług bankowych rozsądniej, tzn. dokonują konsolidacji, a więc można powiedzieć, że coś tam oszczędzają, przynajmniej na racie. Jednak zaraz po tym jak poczują mały oddech finansowy lecą do banku dobrać trochę gotówki, bo sąsiad to ma nową plazmę, a my to niestety roczne LCD.

Przechodząc już do sedna sprawy, otóż jak już wspomniałem w demokracji władza pochodzi od ludu i przez wybranych w wyborach przedstawicieli jest reprezentowana. Przedstawiciele Ci, a jakże by inaczej pochodzą wprost z owego ludu. W związku z powyższym istnieje duże prawdopodobieństwo, że nawyki jakie wynieśli z domu będą stosować w polityce na skale krajową. Ponieważ znaczna większość społeczeństwa zachowuję się tak jak opisałem wyżej, w związku z czym nie ma się co zastanawiać dlaczego finanse publiczne wyglądają tak, a nie inaczej. Na szczęście, a w zasadzie na nie szczęście nie jest to tylko domena Polaków.

Jest jeszcze jeden ważny czynnik który pozwala na takie zachowanie władz. Otóż w polityce rządy trwają pewną określoną ilość czasu po czym mamy zmianę. W związku z czym na politykach nie ciąży żadna odpowiedzialność. Co sprawia, że mogą popuścić wodze fantazji i żeby podnieść sobie chociaż minimalnie szanse w następnych wyborach, to rozdają pieniądze na lewo i prawo, a po nas chodźmy potop.

środa, 17 lutego 2010

Afera kontrolowa


Afera hazardowa nabiera tempa i rumieńców. Już nie chodzi tylko o to kto z kim gra w golfa, albo kto w ogóle nie gra, teraz chodzi też o haki. No haki to mi się kojarzą tylko z niezłą rzeźnią. No i w sumie coś w tym jest, bo szanowany Pan Prezes PiS wytacza najcięższe działa przeciwko liderowi obozu przeciwnego. Mało tego chce go postawić przed sądem, a ponieważ jak sam mówi jest prawnikiem, to na prawie zna się jak nikt inny i już niebawem będziemy mieli prawdziwą sensację na pierwszych stronach gazet. Swoją drogą ciekawe, czy obaj Panowie Graja w golfa? Myślę, że to może być kluczowe zagadnienie w tej sprawie.
Media zakomunikowały, że we Włoszech doszło do napadu na supermarket. Niby w tym nic nadzwyczajnego, ale jeśli chodzi o szczegóły, to napastnicy mieli na sobie maski przedstawiające tamtejszych polityków. Żeby było śmieszniej politycy Ci reprezentują różne opcje polityczne. Włoska prasa ochrzciła ten napad mianem napadu ponad podziałami. Wszystko to niby śmieszne, ale jak się tak przyjrzymy temu wszystkiemu co się dzieje w tzw. UE to właśnie jest to taki napad na ludzi ponad partyjnymi podziałami. Tu niby jakieś afery, spory, to znowu weto prezydenta, a prawda jest taka, że bez rozgłosu przemyca się coraz to nowe ustawy które służą ubezwłasnowolnieniu społeczeństwa.
Ja rozumiem, że jest pewna część ludzi którzy lubią jak się kieruje ich życiem i w porządku mają do tego prawo i nic mnie do tego, ale jest też część ludzi, którzy sami chcą rządzić sobą, no i mają problem. Żeby była jasność ja nie mówię tu o sprawach wykraczających poza moje ja, bo wtedy faktycznie jakieś regulacje się przydają, żebym dla przykładu nie przebił się do sąsiada i zagarnął część jego pokoju, bo na przykład potrzebuję więcej przestrzeni. Natomiast jeżeli mam swój kawałek ziemi i ktoś mi mówi, jaki mam tam dom zbudować, a że to w domu mogę mieć, a to nie, a garaż to taki a taki nie, a że drzewo to w tym miejscu, a w tym nie i tak dalej bez końca, no to jest to dla mnie przesada. Krzyczę o tym ciągle i krzyczeć nie przestanę, bo jeżeli nakłada się podatek na papierosy tylko pod pretekstem, żeby ludzie nie palili, to też będę krzyczał, chociaż sam papierosów nie palę, ale uważam że jeżeli kto lubi, to nie mam prawa mu tego zabraniać. Proszę też nie mówić, że leczenie takiej osoby kosztuje i trzeba mieć na to pieniądze skądś, bo w NFZ to ich na pewno nie ma i nie jest to żaden argument. Każdy wie, że służba zdrowia działa tak, a nie inaczej, jest to kolejny worek bez dna, do którego dorzucamy, a nic z tego nie mamy, albo mamy bardzo niewiele. Poza tym starzenie się też kosztuje NFZ, bo starsi ludzie częściej chodzą do lekarza, tak że proponuję podnieść podatki starszym osobom.
Jeżeli jesteśmy już w temacie kontroli, to pragnę poinformować, że Komisja Europejska zaproponowała, żeby statystyki  gospodarcze nadsyłane przez kraje członkowskie do Brukseli były kontrolowane. Pomijam już fakt, że jest to kolejna działka w której chce dominować UE, bo w sumie to żadna nowość, ale wyobraźmy sobie teraz, że te kontrole będą na serio. Szybko się może okazać, że nie tylko Grecja ma problemy. Niestety socjalizm kosztuje i to bardzo dużo, wiedzą o tym wszyscy, ale nikt nie ma odwagi coś z tym zrobić. W sumie to się nie dziwię, bo spróbujcie zabrać biednemu bezrobotnemu od tak dawna, że nie pamięta kiedy i czy w ogóle pracował, zasiłek. No nie ma szans, bo przecież żyć z czegoś musi, a z pracy to na pewno nie, bo praca to dla niewolników. Takich bojowników o wolność jest oczywiście spore grono, ale nie tylko to kosztuje w państwie socjalistycznym. Jeden z głównych przedstawicieli socjalizmu powiedział kiedyś: „dajcie ludziom demokracje, a sami stworzą sobie socjalizm”, no i właśnie nieprzerwanie od końca drugiej wojny światowej tworzymy sobie socjalizm. Zobaczymy jak się to skończy, ale gołym okiem widać, że jedziemy nie w tym kierunku co trzeba. Z resztą jak spojrzeć na historię, to demokracja nigdy zbyt długo nie trwała i zawsze kończył się katastrofą, tak że trzymajmy się dobrych myśli, a będzie dobrze.

niedziela, 14 lutego 2010

Walentynki


Przed świętami Bożego Narodzenia, pisałem żeby uważać na prezenty, bo od prezentów trzeba płacić podatek, a Fiskus nam się uważnie przyjrzy. Otóż Urzędnikom Skarbówki tak ten pomysł się spodobał, że na walentynki też nas skontrolują. Tym razem jednak mają ułatwione zadanie, bo o ile w odniesieniu do rodziny, to dopiero po przekroczeniu określonych kwot trzeba zapłacić podatek, to w przypadku walentynek w większości przypadków nie mówimy o rodzinie. Więc tym bardziej trzeba płacić podatek od darowizn, bo inaczej źle się skończy walentynkowe szaleństwo.
Z drugiej strony tak sobie myślę, że warto by było ułatwić całą sprawę. Otóż wystarczy przecież, aby sprzedawca przy zakupie pytał w jakim celu kupuję daną rzecz i wtedy od razu jeżeli celem jest prezent, to odpowiedni podatek dołoży do ceny produktu i potem za nas odprowadzi stosowną kwotę do budżetu Państwa, a my będziemy spać spokojnie. Nie wspominam nawet o tym, że zlikwiduje to kolejną szarą strefę, więc państwo będzie bogatsze, więc i nam będzie się lepiej żyło.
Z dobrych wiadomości, to wygląda na to, że polskie koleje czują oddech konkurencji zagranicznej na plecach, bo głośno mówi się o remontach, a nawet zakupach nowego taboru. Na początek gruntowne remonty starych wagonów, a w przyszłym roku świeżutkie wagony prosto z fabryk. Ponadto nowe lokomotywy, które będą rozwijać zawrotną prędkość ok. 230km/h. Ciekawi mnie tylko jaki procent torów pozwoli na osiągnięcie tej szalonej prędkości, no i czy wagony to wytrzymają. Oczywiście sam pomysł odrestaurowania wagonów cieszy, bo te jeżdżące teraz w większości przypadków są w opłakanym stanie, natomiast te nowsze którymi miałem okazje się przejechać prezentowały się całkiem nieźle. Przydało by się jeszcze zadbać o tak zwane skomunikowanie poszczególnych pociągów i myślę, że kolei wróci do łask.
Właśnie przeczytałem na jednym z portali, że w Holandii ma miejsce niespotykany dotąd proceder. Chodzi o to, że w barach sprzedaje się pod marką znanego i lubianego piwa Heineken, jakieś tanie zamienniki. Wymyślili to ponoć właściciele barów, bo w ten sposób mają zwiększone zyski, cierpią jednak na tym smakosze piwa, no i wspomniana marka. Ja miałbym jedną radę dla smakoszów: pijcie piwo z butelki. Wiem, że do baru idzie się po to, żeby zasmakować piwa lanego, powiem jednak szczerze, że nauczony doświadczeniem, ja osobiście w barze kupuje piwo w butelce. Jak ktoś często chodzi do baru, czy nawet sporadycznie, to na pewno zna te setki sposobów, na to żeby zepsuć smak piwa z beczki. Nawet w tak zwanych sprawdzonych barach można trafić, na kiepskie piwko. No, ale jak ktoś nie może żyć, bez piwa lanego to zostaje mu chyba tylko pojechać do najbliższego browaru, bo wtedy szanse na dobre lane piwko są największe.
Z działu innowacje pragnę zrecenzować sposób w jaki firmy znalazły wyjście z konsekwencji tak zwanego kryzysu. Otóż chodzi oczywiście o USA, gdzie pomysłowość nie ma granic. Ponieważ na premie dla pracowników niektórych firm, nałożono zabójcze podatki firmy wpadły na pomysł, żeby premie wypłacać pracownikom w akcjach. No i jest to rewelacyjny sposób na obejście podatków, tylko jak upłynnić te akcje, skoro po ostatnim tąpnięciu na giełdach inwestorzy wstrzymują się przed kupnem akcji. Z rozwiązaniem pojawiła się jedna z restauracji, otóż akceptuje płatności akcjami. W związku z czym pracownicy na pewno nie będą chodzić głodni. Tak przy okazji, może niedługo wzorem naszym rodzinnych bonów żywieniowych jednej firmy, które są wydawane w celu zakupu posiłków, a służą do zakupu wszystkiego, tak samo w USA będzie można akcjami wkrótce płacić za wszystko.

środa, 3 lutego 2010

Ratowanie finansów publicznych

Rząd ogłosił rewelacyjny plan ratowania budżetu. Są już nawet pierwsze komentarze ekonomistów. Ja może ekonomistą nie jestem, ale swoje zdanie chętnie zaprezentuję tutaj.

Przede wszystkim pragnę zauważyć, że plan zakłada działanie, ale nie w tym roku, ale w przyszłym najwcześniej. To bardzo sprytne rozwiązanie, bo przecież już niedługo wybory i jakoś to będzie, w tym roku jeszcze sobie poszalejemy, w przyszłym doczołgamy się do wyborów, a po nas chodźmy potop. Następna ekipa będzie musiała się tłumaczyć, dlaczego neguje cudowny plan cudownego premiera naszego słoneczka. Co to byłby za pech, gdyby się niechcący okazało, że PO pozostanie przy władzy. No, ale pewnie wtedy się wymyśli coś na szybko, bo do kolejnych wyborów będzie dość czasu, żeby ludzie zapomnieli.


Jesteśmy zieloną wyspą na mapie europy, to bez przerwy promowane hasło przez ekipę rządzącą ostatnimi czasy. Zastanawiam się tylko czy, aby nie będzie tak, że skończą się wszelakie dotacje budżetowe, które widać, chociaż o nich nie jest głośno, ale starczy popatrzeć na fakt, że na 2010 r. jest przewidziany rekordowy deficyt budżetowy, jakiego nie było w naszym kraju od 1991r. Dla mnie jest to jednoznaczny znak, że jesteśmy zieloną wyspą, ale nie za darmo, ktoś potem za to zapłaci. O przepraszam nie ktoś, tylko każdy z nas.

Wnioski są proste: podwyżka składki rentowej, podwyżka Vat-u, likwidacja wszelkich ulg podatkowych, zmniejszenie emerytur, zabranie przywilejów emerytalnych, no i na pewno jeszcze akcyzę się podniesie i już mamy oszczędności jak trzeba. Oczywiście sprytnie się to zrobi, tuż przed wyborami, tak żeby ludzie poczuli to dopiero po zmianie władzy i wtedy będą tęsknić za PO, bez dwóch zdań. Przy okazji wejdziemy jeszcze niechcący do strefy euro i już po nas.

Proponuję, więc Panowie i Panie otwierać firmy w jakiś rajach podatkowych i umowy o prace zamieniać, na kontrakty, bo inaczej to będziemy cienko piszczeć. W sumie to może być nawet łatwiejsze niż się wydaje, bo co rusz w Internecie reklamują się firmy, które pomagają założyć, takie spółki czy firmy o jakimś innym charakterze umożliwiające rozliczanie się poza granicami naszej kochanej macierzy. To dopiero słońce Peru by się zdziwiło, gdyby ludzie zaczęli mu odpływać do Peru.