UWAGA

UWAGA ZMIENIAMY ADRES


Mój blog dostępny jest już pod nowym adresem


Serdecznie zapraszam na:


KRZYSZTOFNYREK.PL

Założe się, że tego nie spróbujesz

środa, 3 lutego 2010

Ratowanie finansów publicznych

Rząd ogłosił rewelacyjny plan ratowania budżetu. Są już nawet pierwsze komentarze ekonomistów. Ja może ekonomistą nie jestem, ale swoje zdanie chętnie zaprezentuję tutaj.

Przede wszystkim pragnę zauważyć, że plan zakłada działanie, ale nie w tym roku, ale w przyszłym najwcześniej. To bardzo sprytne rozwiązanie, bo przecież już niedługo wybory i jakoś to będzie, w tym roku jeszcze sobie poszalejemy, w przyszłym doczołgamy się do wyborów, a po nas chodźmy potop. Następna ekipa będzie musiała się tłumaczyć, dlaczego neguje cudowny plan cudownego premiera naszego słoneczka. Co to byłby za pech, gdyby się niechcący okazało, że PO pozostanie przy władzy. No, ale pewnie wtedy się wymyśli coś na szybko, bo do kolejnych wyborów będzie dość czasu, żeby ludzie zapomnieli.


Jesteśmy zieloną wyspą na mapie europy, to bez przerwy promowane hasło przez ekipę rządzącą ostatnimi czasy. Zastanawiam się tylko czy, aby nie będzie tak, że skończą się wszelakie dotacje budżetowe, które widać, chociaż o nich nie jest głośno, ale starczy popatrzeć na fakt, że na 2010 r. jest przewidziany rekordowy deficyt budżetowy, jakiego nie było w naszym kraju od 1991r. Dla mnie jest to jednoznaczny znak, że jesteśmy zieloną wyspą, ale nie za darmo, ktoś potem za to zapłaci. O przepraszam nie ktoś, tylko każdy z nas.

Wnioski są proste: podwyżka składki rentowej, podwyżka Vat-u, likwidacja wszelkich ulg podatkowych, zmniejszenie emerytur, zabranie przywilejów emerytalnych, no i na pewno jeszcze akcyzę się podniesie i już mamy oszczędności jak trzeba. Oczywiście sprytnie się to zrobi, tuż przed wyborami, tak żeby ludzie poczuli to dopiero po zmianie władzy i wtedy będą tęsknić za PO, bez dwóch zdań. Przy okazji wejdziemy jeszcze niechcący do strefy euro i już po nas.

Proponuję, więc Panowie i Panie otwierać firmy w jakiś rajach podatkowych i umowy o prace zamieniać, na kontrakty, bo inaczej to będziemy cienko piszczeć. W sumie to może być nawet łatwiejsze niż się wydaje, bo co rusz w Internecie reklamują się firmy, które pomagają założyć, takie spółki czy firmy o jakimś innym charakterze umożliwiające rozliczanie się poza granicami naszej kochanej macierzy. To dopiero słońce Peru by się zdziwiło, gdyby ludzie zaczęli mu odpływać do Peru.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz