UWAGA

UWAGA ZMIENIAMY ADRES


Mój blog dostępny jest już pod nowym adresem


Serdecznie zapraszam na:


KRZYSZTOFNYREK.PL

Założe się, że tego nie spróbujesz

niedziela, 14 lutego 2010

Walentynki


Przed świętami Bożego Narodzenia, pisałem żeby uważać na prezenty, bo od prezentów trzeba płacić podatek, a Fiskus nam się uważnie przyjrzy. Otóż Urzędnikom Skarbówki tak ten pomysł się spodobał, że na walentynki też nas skontrolują. Tym razem jednak mają ułatwione zadanie, bo o ile w odniesieniu do rodziny, to dopiero po przekroczeniu określonych kwot trzeba zapłacić podatek, to w przypadku walentynek w większości przypadków nie mówimy o rodzinie. Więc tym bardziej trzeba płacić podatek od darowizn, bo inaczej źle się skończy walentynkowe szaleństwo.
Z drugiej strony tak sobie myślę, że warto by było ułatwić całą sprawę. Otóż wystarczy przecież, aby sprzedawca przy zakupie pytał w jakim celu kupuję daną rzecz i wtedy od razu jeżeli celem jest prezent, to odpowiedni podatek dołoży do ceny produktu i potem za nas odprowadzi stosowną kwotę do budżetu Państwa, a my będziemy spać spokojnie. Nie wspominam nawet o tym, że zlikwiduje to kolejną szarą strefę, więc państwo będzie bogatsze, więc i nam będzie się lepiej żyło.
Z dobrych wiadomości, to wygląda na to, że polskie koleje czują oddech konkurencji zagranicznej na plecach, bo głośno mówi się o remontach, a nawet zakupach nowego taboru. Na początek gruntowne remonty starych wagonów, a w przyszłym roku świeżutkie wagony prosto z fabryk. Ponadto nowe lokomotywy, które będą rozwijać zawrotną prędkość ok. 230km/h. Ciekawi mnie tylko jaki procent torów pozwoli na osiągnięcie tej szalonej prędkości, no i czy wagony to wytrzymają. Oczywiście sam pomysł odrestaurowania wagonów cieszy, bo te jeżdżące teraz w większości przypadków są w opłakanym stanie, natomiast te nowsze którymi miałem okazje się przejechać prezentowały się całkiem nieźle. Przydało by się jeszcze zadbać o tak zwane skomunikowanie poszczególnych pociągów i myślę, że kolei wróci do łask.
Właśnie przeczytałem na jednym z portali, że w Holandii ma miejsce niespotykany dotąd proceder. Chodzi o to, że w barach sprzedaje się pod marką znanego i lubianego piwa Heineken, jakieś tanie zamienniki. Wymyślili to ponoć właściciele barów, bo w ten sposób mają zwiększone zyski, cierpią jednak na tym smakosze piwa, no i wspomniana marka. Ja miałbym jedną radę dla smakoszów: pijcie piwo z butelki. Wiem, że do baru idzie się po to, żeby zasmakować piwa lanego, powiem jednak szczerze, że nauczony doświadczeniem, ja osobiście w barze kupuje piwo w butelce. Jak ktoś często chodzi do baru, czy nawet sporadycznie, to na pewno zna te setki sposobów, na to żeby zepsuć smak piwa z beczki. Nawet w tak zwanych sprawdzonych barach można trafić, na kiepskie piwko. No, ale jak ktoś nie może żyć, bez piwa lanego to zostaje mu chyba tylko pojechać do najbliższego browaru, bo wtedy szanse na dobre lane piwko są największe.
Z działu innowacje pragnę zrecenzować sposób w jaki firmy znalazły wyjście z konsekwencji tak zwanego kryzysu. Otóż chodzi oczywiście o USA, gdzie pomysłowość nie ma granic. Ponieważ na premie dla pracowników niektórych firm, nałożono zabójcze podatki firmy wpadły na pomysł, żeby premie wypłacać pracownikom w akcjach. No i jest to rewelacyjny sposób na obejście podatków, tylko jak upłynnić te akcje, skoro po ostatnim tąpnięciu na giełdach inwestorzy wstrzymują się przed kupnem akcji. Z rozwiązaniem pojawiła się jedna z restauracji, otóż akceptuje płatności akcjami. W związku z czym pracownicy na pewno nie będą chodzić głodni. Tak przy okazji, może niedługo wzorem naszym rodzinnych bonów żywieniowych jednej firmy, które są wydawane w celu zakupu posiłków, a służą do zakupu wszystkiego, tak samo w USA będzie można akcjami wkrótce płacić za wszystko.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz